A A A
  • Mistrz Twardowski - dzieło K.Laszczki
    Mistrz Twardowski - dzieło K.Laszczki
  • Bazylika Mniejsza - tam jest lustro
    Bazylika Mniejsza - tam jest lustro
  • Lustro Mistrza Twardowskiego
    Lustro Mistrza Twardowskiego
  • Podobno one strzegą Lustra
    Podobno one strzegą Lustra
  • Najlepszy Produkt Turystyczny 2013
    Najlepszy Produkt Turystyczny 2013

 

 

Kraina Mistrza Twardowskiego

 


Kraina Mistrza Twardowskiego zaczyna się o godzinę jazdy na wschód od Warszawy. Jej sercem jest Węgrów z magicznym lustrem Mistrza Twardowskiego, które zawieszone w zakrystii Bazyliki Mniejszej, symbolizuje zwycięstwo dobra nad złem.

Uczeń Fausta, największy Mistrz Magii - Mistrz Jan Twardowski - zaprzedał duszę diabłu za sławę, bogactwo i nadprzyrodzoną moc. Odwrócił się od Boga i skazał na wieczne potępienie ale otrzymał od diabła wszystko, czego zażądał. Używał życia, bogactwa, sławy, przygody Harego Pottera przy nim bledną, ale ......

Legendy i podania z życia, a przede wszystkim nauki płynące z doświadczeń najsłynniejszego polskiego maga, są motywem przewodnim Krainy Mistrza Twardowskiego.


Ojciec Twardowskiego był kupcem. Jego karawany przemierzały Azję Mniejszą i Europę. Do domu wracał po miesiącach spędzonych w podróży. Razu pewnego, wracając z dalekiej wyprawy, szczególnie śpieszył do domu. Tam czekała na niego niedawno poślubiona żona. Miesiące minęły od czasu jak opuścił dom i tęsknota jego była ogromna.  Bez wytchnienia przemierzał dziedzińce, jary i bory, mało zważając na niebezpieczeństwa. Przy drogach bowiem, pełno było zbójców, co na karawany czyhały, na łatwy łup licząc. Twardowski, już o parę dni od domu będąc, nie zważał na zmęczenie i niebezpieczeństwo. Karawana jechała mimo, że noc była ciemna i drogę ledwo można było wypatrzyć w gęstym lesie. Nagle, jak spod ziemi wyrosła zgraja uzbrojonych zbójców i na karawanę napadła. Żadnej obrony, pomocy znikąd, wobec niechybnej śmierć Twardowski, Boga i ludzi na ratunek woła. Zdesperowany choćby diabła na pomoc wzywa. Aż tu piorun uderza, ogień, dym, zbójcy w popłochu łup porzucają i przerażeni do lasu uciekają.

„Mojej pomocy wzywałeś. Oto jestem” – Diabeł sam to był. Zanim Twardowski na dobre oprzytomniał, już cyrograf własną krwią podpisał. Za ratunek, przyrzekł oddać diabłu to czego się nie spodziewa, a w domu zastanie. Wierzącym był człowiekiem, czuł że wielce się Bogu sprzeniewierzył, ale przecież życie ratował. Czarne myśli go owładnęły i zamiast radości, smutek go, tym bardziej wypełniał, im bliżej był domu.

Żona z tęsknotą męża wypatrywała, z niemowlęciem na rękach, codziennie karawany wypatrywała, aż doczekała się. Wjeżdża karawana, a pan Twardowski ruszyć się nie może, żeby się z żoną przywitać.

Nie łatwo było wyjaśnić żonie przyczynę strapienia. Ale w końcu razem postanowili, że syna diabłu nie oddadzą. Mimo wielkich przeciwności (piorun w kościół uderzył, most się zawalił, koń poniósł) doprowadzili do ochrzczenia dziecka, dali mu imię Jan i w głębokiej wierze go wychowywali. Mimo wszystko, troska o losy syna nie opuszczała pan Twardowskiego.

 

Jan dorastał i ogromny talent do nauk okazywał, widział też troskę rodziców, której przyczyny nie rozumiał. Kiedy nadszedł właściwy czas, ojciec wyjawił synowi powód strapienia.

Staranne wychowanie i niezłomna wiara dały  młodemu Twardowskiemu taką moc, że postanowił iść do piekieł i odebrać cyrograf podpisany przez swojego ojca. Tak też zrobił. Zaprzyjaźniony zakonnik dał mu rady, i duży zapas święconej wody na drogę. Minąwszy bramy piekielne, Jan nie przestawał odmawiać modlitw, a jak już dotarł do samego Belzebuba, to tak diabłów święcić zaczął, że cyrograf mu oddać musieli.

Diabli nie mogli znieść takiego upokorzenia, zagięli na Twardowskiego parol. Zatarli w jego pamięci wspomnienie piekła i korzystając ze swych diabelskich mocy wspierali go w zdobywaniu wszelkiej wiedzy dostępnej człowiekowi, żeby dalej realizować swoje podstępne plany.

 

Takie były gminne podania o dzieciństwie Mistrza Twardowskiego.

 

Prawda zaś jest taka, że w XVI wielu pasjonowały nauki tajemne. Magia, astrologia i alchemia zajmowały i wpływały na decyzje monarchów Europejskich. Na dworach polskich Królów: Zygmunta Augusta, Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy, gościli i  oferowali swoje usługi znani magowie. Jednym z nich był sam Jan Twardowski.

Na Uniwersytecie Krakowskim kwitły nauki teologiczne i astrologia. Alchemia, magia i sztuki mantyczne, były uprawiane w kręgach akademickich i dworskich. Stąd przenosiły się na środowiska szlacheckie i mieszczański. Wśród prostego ludu rozpowszechniały się fascynacje czarami i magią.

 

Wspomniany Mistrz magii Jan Twardowski studiował teologię i nauki tajemne w Krakowie i Norymbergii. Potem sam nauczał i zgłębiał swoją wiedzę w Krakowie. Kiedy, obdarzony nadzwyczajnymi zdolnościami,  Twardowski posiadł dostępną śmiertelnikowi wiedzę, diabli podsycali jego ambicję i chęć znalezienia odpowiedzi na pytania, na które nie było odpowiedzi w księgach i naukowych dysputach. Żądza wiedzy i sławy ogarnęły Mistrza Twardowskiego, odsunął się Boga i podążył za pokusą  posiadania wiedzy nadprzyrodzonej.  W końcu wyrzekł się wiary i zaprzedał własną duszę diabłu za nadprzyrodzone umiejętności, bogactwo i sławę. Krwią  z serdecznego palca podpisał cyrograf z diabłem. I tak, korzystając z piekielnych mocy, Twardowski, tam, gdzie nie było ludzkiej rady uzdrawiał, przepowiadał przyszłość, wyjawiał rzeczy z przeszłości, dusze zmarłych przywoływał. Posługiwał się przy tym różnego rodzaju atrybutami. Słynne było jego magiczne zwierciadło, które posłużyło Twardowskiemu do wywołania ducha Barbary Radziwiłłówny. Jego wiedza,  moc tajemna i sława osiągnęła szczyty w Polsce i poza jej granicami.

 

Lata upływały, Mistrz zestarzał się oddając się nauce i magii, diabeł, który mu na posługach był, zaczął o zapisach cyrografu przypominać i do wyjazdu do Rzymu nakłaniać. Tam bowiem mógł duszę Mistrza do piekieł porwać.

 

Mistrz przemyślał swoje życie i doszedł do wniosku, że wiedza, bogactwo i sława nie dały mu oczekiwanego szczęścia. Starość stała się dokuczliwa, a napominania diabła i wizja piekła, do przewrotnej myśli go przywiodły. Wszak, oddając się nauce i pracy, rozkoszy życia nie skosztował. Za stary był jednak na to żeby na siebie uwagę kobiet zwrócić. Na cóż magia? Odmładzał innych, odmłodził sam siebie. Trzy lata to trwało, ale umysł i doświadczenie Mistrza w młodym ciele, sprawiły, że mało było kobiet, które by obojętnie na majętnego Pana Twardowskiego patrzyły. Używał Mistrz życia. Nawet piękną szlachciankę  Barbarę za małżonkę pojął. Ślub niestety nie był ważny, bo sam diabeł, w opuszczonej kaplicy, fałszywego sakramentu udzielał. To pozwoliło Mistrzowi wygnać żonę, kiedy po latach małżeństwa nieznośną i nie całkiem wierną się okazała. Tak i drugie życie w przepychu i rozkoszach upłynęło, nie dając Mistrzowi  nasycenia. Nie szczęście, a samotność i myśli, że na wieczne potępienie się skazał, wypełniały dni Twardowskiego.

 

Wtedy, po latach niewidzenia, spotkał  druha z lat studiów w Krakowie i Norymbergii – Franciszka Krasińskiego.  Ten drogą wiary podążał i do godności biskupiej doszedł. Widząc  beznadziejne położenie Jana, nie pozostawił go bez pomocy. Ród Krasińskich na ten czas był właścicielem Węgrowa. Krasińscy wspierali rozwój  miasta,  ufundowali dwa kościoły. Zadbali, aby po latach panowania Radziwiłłów (ewangelików), przywrócić na Ziemi Węgrowskiej wiarę katolicką.

 

Twardowski nawrócił się, a ziemia Węgrowska stała się jego ostoją. Podania o jego pobytach w okolicznych  majątkach  i magicznych dziełach, są przekazywane w podaniach ludowych na terenie ziemi Węgrowskiej.

 

Słynne lustro  Mistrza Twardowskiego, do sztuk magicznych wykorzystywane, odczynione na chwałę Bożą.  W zakrystii Kościoła Farnego w Węgrowie jest zawieszone, dla upamiętnienia nauk płynących z dziejów Twardowskiego.

Legendy i fakty z życia Jana Twardowskiego wiążą go  z Ziemią Węgrowską.

Ciekawym wątkiem, czerpiącym wiele z zapisów historycznych była historia związana z wywołaniem ducha Barbary Radziwiłłówny.

 

Tu drobne wtrącenie: małżeństwu syna z Barbarą była przeciwna jego matka królowa Bona, która owszem w swoim pond 300 osobowym orszaku sprowadziła aż 4 ogrodników, na Wawelu ogród warzywny założyła i nauczyła nas jeść włoszczyznę, ale przez wielu uważana była za trucicielkę, mającą konszachty z samym diabłem. To ją właśnie podejrzewano o otrucie Barbary (i pewnie nie jej jednej). Ciekawa jest jej historia związana z zamkiem w Liwie, ale tymczasem powróćmy do Twardowskiego.

 

Legenda mówi, że Twardowski taką sławą w Krakowie się cieszył, że w największej tajemnicy, król sam po  niego posłał i prosił, żeby mu na Barbarę raz jeszcze spojrzeć pozwolił, choćby magię miał do tego wykorzystać.

Inne z podań mówi, że wywołanie ducha Barbary miało miejsce właśnie w Węgrowie. Król na sejm w Knyszynie zmierzał. Zatrzymał się w Węgrowie i tu miał miejsce seans, który ostatecznie do śmierni go doprowadził.

 

Historycznie potwierdzone wywołanie ducha Barbary miało miejsce w  1563roku (18 lat po śmierci Barbary) w Warszawie. Król pogrążony w żałobie zaniedbywał sprawy państwa. Na dworze walczyły o wpływy różne opcje. W niegodnych poczynaniach prym wiedli  bracia Mniszchowie. Uknuli intrygę, która miała im pomóc w przestępczych działaniach (uważano że skarbiec królewski okradli). Wciągnęli w to pełniącego oficjalnie funkcję Wielkiego Koniuszego – Jana Twardowskiego, alchemika, Mistrza Magii.

Seans nie był prawdziwym seansem spirytystycznym. Zjawa była bardzo realistyczna – oczywiście, ponieważ była nią podstawiona mieszczka Barbara Giżanka.

 

Wkrótce Król zmarł. Mniszchowie, w obawie przez ujawnieniem ich intryg, o których wiele  wiedział Twardowski, postanowili się go pozbyć.  Twardowski uciekł do Węgrowa. W obawie przed pościgiem jechał okrężną drogą, przez Wyszków Mazowiecki. Zatrzymał się na nocleg we wsi Mystki-Rzym, ale tu właśnie napadli na niego na czarno przebrani, najęci przez Mniszchów, zbójcy. W karczmie Rzym urywa się ślad Mistrza Twardowskiego.

 

Na cóż byłaby magia i fantazja Mistrza Jana. Żył, żył i to nieźle nasz Mistrz na Ziemie Węgrowskiej. W różnych gminach spotyka się to nazwisko (wszak miał upodobanie do kobiet), ale z różnych podań wynika że owszem magię nadal stosował, ale tylko dla dobra ludzi.

 

Również podania o jego długowieczność, wszakże odmładzał innych i siebie samego, muszą być prawdą. Tyle, że już inne nazwiska wiążą się z tajemniczą postacią wielkiego Mistrza Magii.

 

Wiadomo było, że jak się Mistrz śpieszył, a nie było pod ręką wierzchowca, to na kogucie latał. I na tym nie poprzestał. Było to w roku 1784 W Warszawie, kiedy słynny biolog i alchemik przy dworze Stanisława Augusta o nazwisku Stanisław Okraszewski, zaprezentował pierwszy udany przelot balonem. A co najbardziej zajmowało Mistrza - w swoje pracowni nad odkrycie kamienia filozoficznego pracował. Kamień filozoficzny był mu potrzebny, żeby ołów w złoto zamienić. Sam król, choć tak w rozwój nauki i sztuki zaangażowany, niejeden wieczór w pracowni Mistrza spędził (cóż, kraj był w potrzebie).

 

 

O niezliczonych przygodach, o tym jak doszło do tego, że Twardowski na księżycu wylądował, co kantyczki znaczą i jaką  żoną była Pani Twardowska dowiecie się odwiedzając Krainę Mistrza Twardowskiego.

 

Opowiedzą o tym nasi przewodnicy, właściciele gospodarstw agroturystycznych i twórcy ludowi.


porady o naprawie telewizorów

Komentarze